Dziewczyna była w samym szlafroku . Patrzyła na mnie z błyszczącymi z gniewu oczami . W gardle mi zaschło a oczy zaczęły szczypać . Mimo to zdołałam zadać pytanie :
- Ty jesteś Amanda?
W duchu pragnęłam by wytłumaczyła że jest jakąś tam rodziną Daniela i dopiero co wstała. Moje marzenie by związek z Danielem przetrwał a to co teraz się dzieje to głupia pomyłka, legło w gruzach po odpowiedzi wytapetowanej :
- No. . . Ale trochę nam przeszkodziłaś. - tu wykonała znaczący gest i zatrzepotała swoimi doklejanymi rzęsami .
- Przekaż to Danielowi. - powiedziałam chłodno i wręczyłam jej telefon. - I powiedz mu że ma pozdrowienia od swojej byłej, Rosalie.
Odwróciłam się i ruszyłam ku windzie zostawiając za sobą zdezorientowaną blondyne. Dopiero gdy znalazłam się w windzie pierwsza łza spłynęła po moim policzku. Potem kolejna. . . I następna. . .
- Mamo, czemu musiałaś odejść? Czemu nie ma Cię gdy jesteś mi najbardziej potrzebna? ! Czemu kurwa zostawiłaś mnie samą?! Czy może być jeszcze gorzej? !
Po chwili pożałowałam ostatniego zdania. Wyszłam na zewnątrz a po jakichś paru minutach z nieba lunął deszcz.
- Zajebiście! ! ! -wydarłam się na całe gardło.
Kopnęłam ze złością najbliższy kamień. Zabolało. Ale nie na tyle. Uderzyłam ręką w ścianę budynku, który akurat mijałam . Coś chrupnęło, a może mi się wydawało? W każdym bądź razie, wrzasnęłam z bólu. W torebce zawsze nosiłam podręczną apteczkę. Ale nie dziś. Dzisiaj był mój pechowy dzień. Wszystko musi być idealnie pechowe. Szlag mnie zaraz trafi! Stanęłam pod dachem najbliższego domu I osunęłam się po ścianie. Usiadłam na ziemi , schowałam twarz w dłoniach a z mojego gardła wydobył się szloch.
, , Dlaczego mi to zrobił? Czy ja zrobiłam coś złego i on z tego powodu mnie zdradził? " - te myśli same przelewały się w mojej głowie.
Gdy mój zapas łez się skończył pozwoliłam by nogi same zaniosły mnie do miejsca tylko im znanego. Tak znalazłam się w parku. W miejscu w którym poznałam Daniela. Usiadłam na ławeczce. A główne pytanie zaprzątajace mój umysł brzmiało: , , Dlaczego? "
HARRY :
Wybiegłem z biura Paula narzucając na głowę kaptur. W dupie mam te jego zakazy I nakazy. Od razu udałem się w stronę mojej ławeczki w parku. Już z daleka zobaczyłem, że jest zajęta. Mocno zacisnąłem szczękę I w kilku susach znalazłem się obok, jak się okazało, dziewczyny.
- Ekhm. . . Możesz wstać? - zapytałem po prostu ale dziewczyna nie poruszyła się. Kilka brązowych kosmyków uciekło spod jej kaptura. Niemal od razu stały się mokre. - Przepraszam... Słyszysz co do ciebie mówię?!-Irytowała mnie. Przecież i tak byłem już nieźle wkurwiony po rozmowie z Paulem. -Słuchaj, to moje miejsce więc po prostu usiądź na ławce obok.
-O,przepraszam. Nie zauważyłam napisu. -powiedziała z sarkazmem.-Ah i uprzedzam: nie rusze się stąd.
Jasny gwint czy ta idiotka wiedziała kim ja jestem?!
-Ok. Inaczej. Czego chcesz? Bilety na koncert? Autograf? Załatwmy to szybko i zjeżdżaj stąd. Twoi rodzice na pewno nie chcieliby stracić takiej kochanej córeczki. -ironia zastąpiła miejsce neutralności.
Widziałem że ostatnie zdanie ją. . . uraziło? Jednak nadal uparcie siedziała na ławce. W końcu nie wytrzymałem:
-Japierdole !!! Idiotko, czego nie rozumiesz w słowie WYPIERDALAJ ?!-wrzasnąłem.
Popatrzyła na mnie wściekłym wzrokiem .
-A czego ty kurwa nie rozumiesz w słowie : NIE?! Myślisz ze jak jesteś wielki Harry Styles to możesz wszystko?! I w ogóle skąd ci do cholery przyszło na myśl że chciałabym twój autograf, że w ogóle jestem twoją fanką?! Mam w dupie ze jesteś zasraną, rozpieszczoną gwiazdeczką i nie myśl że tak po prostu ustąpię ci miejsca...
Gdyby nie deszcz zapewne już pół miasta by się zleciało słysząc naszą kłótnie. Krople deszczu były coraz większe i coraz gęściej spadały nam na głowy. My jednak nie zwracaliśmy na to uwagi . Mierzyliśmy się wzrokiem , a w pewnej chwili podmuch wiatru zwiał kaptur z głowy dziewczyny.
Była. . . śliczna. Miała duże, brązowe oczy i była brunetką. Wcześniej pomyliłem się szacując jej wiek . Miała około 20 lat a nie, jak wcześniej myślałem -16. Zobaczyłem też, że jej oczy są zaczerwienione i lśniące od łez. STOP. Czyżby płakała przeze mnie? Zrobiło mi się głupio. Nawrzeszczałem na nią bo usiadła na moim miejscu. . . Harry, co się z tobą dzieje?
Dziewczyna, widząc że się jej przyglądam gwałtownym ruchem narzuciła kaptur z powrotem na głowę. Przetarłem dłońmi twarz.
-Posłuchaj, ja...-zacząłem delikatnie ale przerwał mi dzwoniący telefon.
Dziewczyna sięgnęła do kieszeni dżinsów.
-Halo?...Susan?...Sus,mów powoli...Susan ... co się stało? ...-mina dziewczyny momentalnie zmieniła się z wściekłej na przerażoną.-O Boże ,Susan...Susan zamknij się w pokoju, rozumiesz? Zaraz będę. ..
Dziewczyna rozłączyła się i zerwała z ławki bez słowa. Zobaczyłem tylko jak biegnie przez park. A potem zniknęła.
-----------------------------------------------------------------
Na razie są to rozdziały wprowadzające. Ale jak myślicie po co zadzwoniła Sus? /Panna Pasiut Junior
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz